Czerwiec nie jest dobrym terminem na złożenie wniosku o emeryturę. Potencjalni emeryci powinni szerokim łukiem omijać ten miesiąc i nie składać wniosku, choćby wiązało się to z ukończeniem wieku emerytalnego. ZUS wyliczy bowiem emeryturę znacznie niższą, gdyż wpływ na taką sytuację ma tzw. schemat waloryzacji składek zewidencjonowanych na koncie w ZUS. Jest on wyjątkowo niekorzystny dla osób, które wnioski o emeryturę składają w czerwcu. Dlatego warto przeczekać czerwiec i wniosek o emeryturę złożyć w następnych miesiącach, a najwcześniej w lipcu.
Jak tłumaczy ZUS pierwszego czerwca każdego roku dokonywana jest roczna waloryzacja składek zewidencjonowanych na koncie w ZUS, co spowoduje, że składki emeryta zostaną objęte tylko tą waloryzacją. Jeżeli emeryt mający prawo do emerytury od czerwca wstrzyma się ze złożeniem wniosku i uczyni to dopiero w lipcu to oprócz waloryzacji rocznej dojdzie jeszcze waloryzacja za ten kwartał.
Do tej pory ta informacja o niekorzystnym dla emerytów czerwcowym terminie składania wniosków o świadczenie była tajemnicą poliszynela. Niewiele osób o niej wiedziało, a doradcy emerytalnie nie zawsze informowali i wskutek tego wielu emerytów miało obliczane znacznie niższe świadczenie. W przypadku gdy minął miesiąc i decyzja o emeryturze osiągnęła moc prawną, już nie można było się wycofać.
Dlatego warto wiedzieć o tym haczyku w przepisach emerytalnym i nie składać wniosku o emeryturę w czerwcu. Kto to zrobił w tym roku i wraz z nadejściem czerwca złożył wniosek, może w ciągu miesiąca wycofać go i złożyć nowy w lipcu. Co prawda w ten sposób „ucieka’ jeden miesiąc emerytury, ale warto się zastanowić czy jednak złożenie wniosku choć o miesiąc później nie będzie decyzją znacznie korzystniejszą i nie spowoduje globalnego powiększenia wysokości emerytalnego wynagrodzenia nawet o 10 procent. W grę wchodzi kwota nieraz 200 – 400 zł.
Na ten haczyk w przepisach mógł się nadziać także Jarosław Kaczyński, gdy kilka lat temu składał wniosek o emeryturę. Akurat natrafił na kompetentnych doradców, którzy w porę go ostrzegli. Jak informowała prasa, urodzony 18 czerwca polityk po ukończeniu 67 roku życia składał wniosek w żoliborskim oddziale ZUS. Urzędnicy przekonali go jednak, żeby z wnioskiem poczekał do lipca.
Najprościej byłoby zlikwidować tę lukę w przepisach, gdyż co roku ponad 10 tys. zł nieświadomych tej luki składa wnioski w czerwcu i z tego powodu ma niższą emeryturę przez cały okres jej pobierania nieraz o dobrych kilkaset złotych. Najgorzej jednak mają renciści urodzeni w czerwcu, bo nie mogą wycofać wniosku, gdyż otrzymują emeryturę z urzędu. Jak napisał portal rp.pl po osiągnięciu wieku emerytalnego ZUS oblicza im świadczenie, wykorzystując gorszy wskaźnik waloryzacji z mocy prawa. A to jest niezgodne z konstytucją, bo dyskryminuje grupę czerwcowych emerytów ze względu na ich wiek.
Wniosek z powyższego, że rząd powinien pomyśleć o zmianach w systemie liczenia świadczeń, a także pomyśleć o zrekompensowaniu utraconych świadczeń osobom, które emeryturę uzyskały w czerwcu na przestrzeni ostatnich lat.