Aktywiści Greenpeace od dwóch dni przebywający na jednej z chłodni kominowych Elektrowni Bełchatów przerwali protest. Przyczyną były niebezpieczne toksyczne substancje znajdujące się w powietrzu, które zagrażały zdrowiu i życiu protestującym.
W wiadomości na Facebooku podali komunikat, - Nasi dzielni aktywiści zeszli właśnie z komina w elektrowni Bełchatów ze względu na stężenie niebezpiecznych substancji, które mogły zagrażać ich zdrowiu i życiu - czytamy.
Celem akcji był protest przeciwko bierności polityków wobec kryzysu klimatycznego przed szczytem klimatycznego COP24, który już w niedzielę rozpocznie się w Katowicach.
Obrońcy Klimatu domagają się od liderów politycznych odejścia od węgla i sprawiedliwej transformacji energetycznej.
W akcji wzięło udział 11 osób z Polski, Austrii, Chorwacji, Indonezji, Niemiec, Szwajcarii i Węgier. Po zejściu protestujący oddali się w ręce policji. -  Wszyscy obrońcy klimatu są już na wolności! Bardzo, bardzo się cieszymy i jesteśmy dumni, bo dzięki ich działaniu, o konieczności działania na rzecz klimatu (czyli ludzi!) zrobiło się naprawdę głośno! - napisali na swoim fanpage na FB.